racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.”
Cały świat się dziś pochyla nad kolejną tragedią na ziemiach przesiąkniętych polską krwią.
Ludzie, którzy jeszcze dziś mieli wrócić do swoich rodzin, do swojego życia, do książek otwartych i niedoczytanych, do rozmów niedokończonych już nigdy nie wrócą.
W takich momentach uświadamiany sobie kruchość i ulotność również naszego życia. Jeszcze jesteśmy tu i teraz, a “jutro” już nas nie będzie.
Teraz jeszcze “tu” jesteśmy. Pamiętajmy o tym.

James Gosling published momentous post: “So long, old friend …”.
Interesting, isn’t it?
Przed paru laty byłem na “Poskromnieniu złośnicy” w Dramatycznym. Przedstawienie było bardzo fajnie i nietypowo zrobione, wręcz nawet zaskakiwało bardzo swoją formą – warto było na nie iść, choć tak naprawdę na wszystko warto do teatru pójść.
Jedynym zgrzytem jaki nastąpił było pojawienie się Piotra Zelta. Dało się słyszeć z widowni szepty: “O, Arnii” gdyż grał tą postać w 13. posterunku.
Aktor uczy się przez lata, aby zostać finalnie zaszufladkowany w jedną jedyną postać tak, że przeciętny widz automatycznie go z nią kojarzy.
Trochę to było śmieszne, ale bardziej smutne i przygnębiające.
(more…)
Marek Edelman nie żyje.
Jednostka to niezwykła i człowiek z gatunku, który prawie wyginął.
Człowiek, który nie podkulał ogona i umiał walczyć o prawa innych; wygłaszał chętnie niepopularne hasła; umiał iść pod prąd.
Człowiek, który “zmagał” się z Bogiem jako kardiochirurg, bo “Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując jego chwilową nieuwagę”.
Po prostu dobry człowiek.
Będzie go brakować. Ale pamięci o nim pozostanie. Oby na zawsze.
Tegoroczny Maraton Warszawski przeszedł do historii.
Rezultat 4:40:16 i miejsce 2368 (czy jakoś tak) – 2/3 stawki może nie nie należy do super udanych, ale cieszę się, że udało się przebiec z paru powodów:
- półtora miesiąca przygotował już wiem, że to za mało,
- choroba z końca lipca dokładnie zrestetowała mi moją kondycje – autentycznie miałem problem z przebiegnięciem paru kilometrów w pierwszej połowie sierpnia przy założonych “widełkach” tętna,
- przetestowałem parę nowych rzeczy i jestem z nich bardzo zadowolony – zero obtarć i nogi jak nowe, co mi się do tej pory nie zdarzało,
- zupełnie inaczej podszedłem do jedzenia i picia.
Na pewne całe przedsięwzięcie pozostawi nauczkę na przyszlość, że biegać maraton można, ale nie po 1.5 miesiąca przygotowań.
Zapraszam wszystkich na przyszły rok, bo 42195m naprawdę nie gryzie